sobota, 3 listopada 2012

Rozdział 7.

 Nie odrywając wzroku od drzwi otworzyłam je i zamknęłam.Wpatrując się w podłogę przeszłam metr.Nagle coś mnie tknęło.Przecież ja mam jasną podłogę.Pomyślałam.Popatrzyłam przed siebie,i ujrzałam Harre'go na łóżku.Cholera,to był jego pokój.Czułam jak na mojej twarzy pojawiają się czerwone jak burak rumieńce.Szybko pobiegłam do drzwi,zamknęłam je i zsunęłam się po nich.Najgorsze było to że Loczek siedział,wperniczał banana i się ze mnie śmiał.Szczyt chamstwa.Muszę wbić to sobie do głowy lewe,lewe drzwi.Wyszłam z łazienki i poszłam do garderoby.Gdy już miałam się przebrać.Ktoś zapukał do drzwi.
-Tak ?
-To ja?
-Czyli kto?
-Hazzulaaaa.....
Otworzyłam drzwi.
-Tak ?
Spytałam znowu.
-Nie przebieraj się w ubranie.
-To co mam nago latać ?
Przerwałam mu w połowie zdania.
-Daj dokończyć...jest 26 stopni,więc przebierz się w kostium,bo będziemy pływać i się opalać.
Powiedział wolno Harry
-Chyba że wolisz opalać się Toples ??
Poruszył brwiami,jednoznacznie.Zamknęłam drzwi,trzaskając nimi.Najgorsze jest to że mam ok. 15 par.
Cholera.Wzięłam pierwszy lepszy kostium,był on żółty,nadrukowane na nim był comix.Upięłam włosy w koka i doprawiłam je bandamką,żółto - czarną.Wyszłam z garderoby.Ku mojemu zdziwieniu chłopaki siedzieli już na moim łóżku,siedzieli i jedli banany.
-Idziemy?
spytałam zirytowana.
-Tak,jasne.
Odpowiedział.
Hazza podał Lux,Niall'owi,podszedł do mnie i spytał
-Jula,chcesz banana ?
Chłopcy zaczęli się śmiać.
-A wież,że bardzo.
-Uuuuu.......!!!
Ryczeli chłopcy.
Wzięłam ręcznik i ruszyłam do ogródka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz