wtorek, 20 listopada 2012

Rozdział 10

  -Lekarz pozwolił nam cię zabrać,masz złamaną rękę i nie źle się poobijałaś.Coś ty zrobiła?
Spytała ciotka.
-Emmm.....Ehh...ja, schodziłam po schodach i potknęłam się.
Skłamałam,kryjąc Harry'ego przez którego upadłam.
-Jejku,dziecko.Ty to masz farta.
Przytuliła mnie ciotka.Po czym przyszli chłopcy,oczywiście bez Loczka.A Niall trzymał w ręce parę batoników a w drugiej żelki.
-Brukowce trąbią.
Oznajmił Liam.
-Co piszą ?
-Na szczęście to mały artykuł,musieli nie zauważyć,to osiedle jest nie źle zabezpieczone.Pisze;
Pierwszy dzień w nowym domu przyszywanej córki Stylistki i menagera 1D.Dziewczyna trafiła do szpitala ze złamaną ręką.Nie wiemy jeszcze co się stało,najprawdopodobniej napadły na nią fanki.
-Nie zły suchar.
Powiedziałam promiennie.
-Więc szykuj się zabieramy cię do domu,a tak ogólnie to gdzie Harold?
Spytał Paul.
-Pokłócili się z Julką.
Odpowiedziała ciotka.
-Ahaaa..
Powolnie ruszyłam z ciotką do łazienki przebrać się w ciuchy.Z mojej piżamki zmieniłam ciuszki na 
wygodniejsze dresowe.
Wyszliśmy ze szpitala,mieliśmy dwa auta Louis'a i Paul'a.Do jednego wsiedli chłopcy,do drugiego zaś my i Zayn,dla którego nie starczyło miejsca bo Niall kupił za dużo jedzenia.
zatrzymaliśmy się jeszcze na chwile w sklepię.
-Poczekajcie tu na nas.
Rzuciła ciotka wychodząc z Paul'em z auta.
-Nic ci nie jest ?
Spytał Mulat,z którym chyba po raz pierwszy zamieniłam słowo na osobno.
-Nie,ręka mnie trochę boli.Ale nic poza tym.
-To dobrze,a o co pokłóciłaś się z Hazzą ?
-....
-Jeśli mogę spytać.
-Tak,możesz.Po prostu nie sprawiedliwie go potraktowałam.
-Aha,wież idzie Lou.Chciała byś się wybrać ze mną na spacer ?
-Tak,dzisiaj ?
-jasne.
Lou i Paul weszli do auta,mała Lux spała jak suseł.Po chwili byliśmy w domu.
Wyszłam z auta i pewnym krokiem do domu.Pobiegłam na górę i stanęłam pod pokojem Hazzy.Stałam i myślałam co mu powiem?Przepraszam ?Naglę przede mną otworzyły się drzwi,a w nich Loczek.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz