czwartek, 22 listopada 2012

Rozdział 12

  Ruszyłam w stronę schodów,godzinę spędziłam w łazience pod prysznicem.Przebrałam się w piżamę i ruszyłam w stronę łóżka.Nie miałam już na nic ochoty.Była 20.00 usiadłam na łóżku.Wtuliłam się w podusię,przewracałam się na prawo,na lewo.Nie mogłam zasnąć,była 20.35.Zeszłam na dół,wszyscy siedzieli w salonie.
-Oj,już w piżamie ?
-Tak jakoś.
Odpowiedziałam wujowi.Weszłam do kuchni otworzyłam lodówkę i wyjęłam jabłko,zamknęłam lodówkę a za nią ujrzałam Hazze.
-Cholera.
Krzyknęłam.
-Co?
Spytał chłopak z uśmieszkiem na twarzy.
-Przestraszyłeś mnie człowieku.
-Przepraszam.
Wyciągnął ręce w moim kierunku.Chciał mnie przytulić.
-Na prawdę ??
Spytałam rozśmieszona.
-No co ? To przeprosiny.
-Ehee,niech ci będzie.
Wtuliłam się w jego umięśnioną klatę i szybko się od niej oderwałam.
-Idę na górę.
-Idę z tobą.
-To nie jest dobry pomysł.
Zażartowałam.
-No prooooooooooszę.
Zrobił słodkie oczka.
-No dobrze.Ale szybko.Obejrzymy film.
-Super.
Hazza pobiegł na schody śmiejąc się jak debil.
-Ale ja wybieram film !!
Krzyknęłam za nim.Hazza tylko coś wymamrotał pod nosem.Weszłam na górę włączyłam laptopa i szukałam jakiegoś filmu.Po chwili namysłu wybrałam ,,Zamianę ciał".Zapaliłam lampkę i wsunęłam się do wyrka.Długo nie musiałam czekać,naglę ktoś zapukał do drzwi.Ukazał się Loczek w niebiesko-białej piżamie z Tom'em i Jerry'm.
-Styles jaka sexy piżamka .
-Wiem,wiem.
Harry ułożył się obok mnie i przykrył się kwiecistą kołderką.
-Tylko łapy przy sobie.
Upomniałam.
-Dobrze,a co oglądamy ?
-Zamiana ciał.
-Brzmi interesująco.
Zaczął się śmiać Hazza.
-Boszz,z kim ja żyje.
Oglądaliśmy około 5 min.
-Mogę cię przytulić?
-A co ?
-Nie wiem,lubię się przytulać.
-No dobrze.
Brunet mocno wtulił się w moją talię,tak że czułam jego oddech na moim uchu.Film okazał się nie wypałem.
No dobra,był śmieszny i ogólnie fajny.Ale gdy zaczęła się ta zboczona część filmu,bałam się co przyjdzie na myśl Harry'emu.Ale jakoś przetrwaliśmy ten film.Na koniec nie pamiętam co się stało bo usnęłam.

wtorek, 20 listopada 2012

Rozdział 11

  -Czego tu chcesz ?
Spytał obojętnie chłopak.
-Ja,chciałam..........ja.....
Zaczęłam się jąkać.
-No co kurwa,może tak przeprosić by wypadało ?
-Harry ja na prawdę,ja żałuje .....
Przeprosiłam.
-Wow,księżna żałuję,straszne.To wszytko?Dziękuje możesz już iść.
Powiedział zrezygnowany i zły.
-Harry...!
Powiedziałam gdy już prawię zamknął drzwi.
-Co ?
Otworzył je szeroko i szybko.
Odpowiedziałam mu przytulając go i głośno płacząc.Hazza mocno mnie przytulił i zamknął drzwi.
-Dobrze,nie płacz.Jesteś za śliczna żeby płakać.
Otulił mnie,a rękoma złapał mojej rozpalonej głowy.
-Harry jesteś dla mnie za dobry.
-Nie ty jesteś za piękna.
Cała się zarumieniłam i poszłam do swojego pokoju.Wstałam i zaczęłam przygotowywać się do wyjścia z Zayn'em. Ubrałam się w letnią sukienkę w kwiatki,włosy rozpuściłam.Tylko ten gips,ahh jak on mnie denerwował.Ani to gówno ładne ani wygodne.Gdy chciałam wyjść z pokoju,moja komórka zaczęła szaleć.
Powiadomienia z facebook'a i Tt.Rzuciłam się jeszcze na łóżko i sprawdziłam w laptopie to co miałam.Do znajomych na fb chciało mnie zaprosić strasznie dużo osób.Powstała nawet stronka o mnie,byłam pod wrażeniem,nie jestem wcale ładna,sławna i przecież,ja tylko znam chłopców.Na Tt to samo,chłopaki też mnie obserwowali.
-Idziesz?
Spytał się Zayn wychylający się zza drzwi.
-Tak,już .
Wyszliśmy z domu szybkim krokiem.
-To co restauracja ?
-Wież,wolała bym jakąś knajpkę.
-Dobrze,ale od razu mówię,przepraszam za fanów.
-Spokojnie,nie przeszkadzają mi oni.
-To się jeszcze okaże.
Powiedział z uśmiechem na twarzy.
Weszliśmy do kafejki,rzeczywiście fanki podchodziły do Zayn'a cały czas.Ale mi to nie przeszkadzało.
jedna nawet poprosiła do zdjęcia również mnie.Co mnie zaskoczyło,powiedziała jeszcze że bylibyśmy idealną parą.Co nas trochę onieśmieliło.Wypiliśmy spokojnie kawę i opowiedziałam mu o tym co zaszło z Hazzą i prawie całym swoim życiu.A było co opowiadać.Z mulatem bardzo przyjemnie mi się gadało,w jednej chwili stał się moim najlepszym przyjacielem.Dopiliśmy kawę i wróciliśmy do domu na 18.00.
-Co was tak długo nie było?
Spytała ciotka wychodząca z kuchni.
-Byliśmy w kafejce.
-Aha,rozumiem.Jak tam rączka?
-Całkiem dobrze,pomijając fakt że wyglądam jak Transformers.
-Nie jest tak źle.
-A właśnie,jutro przychodzą dziewczyny.
-Jakie ?
Spytałam.
-No Perrie,El i Dan.
-Kto to ??
-Nikt jej jeszcze nie powiedział ? Co za świat ! El to dziewczyna Louis'a,Perrie Zayn'a a Dan to nasza dobra przyjaciółka.
-Rozumiem,
Trochę się zdziwiłam że Zayn ma dziewczynę,podobał mi się i raczej podoba.Ale nie myślałam o tym że on ma kogoś.Liczyłam na coś.........

Rozdział 10

  -Lekarz pozwolił nam cię zabrać,masz złamaną rękę i nie źle się poobijałaś.Coś ty zrobiła?
Spytała ciotka.
-Emmm.....Ehh...ja, schodziłam po schodach i potknęłam się.
Skłamałam,kryjąc Harry'ego przez którego upadłam.
-Jejku,dziecko.Ty to masz farta.
Przytuliła mnie ciotka.Po czym przyszli chłopcy,oczywiście bez Loczka.A Niall trzymał w ręce parę batoników a w drugiej żelki.
-Brukowce trąbią.
Oznajmił Liam.
-Co piszą ?
-Na szczęście to mały artykuł,musieli nie zauważyć,to osiedle jest nie źle zabezpieczone.Pisze;
Pierwszy dzień w nowym domu przyszywanej córki Stylistki i menagera 1D.Dziewczyna trafiła do szpitala ze złamaną ręką.Nie wiemy jeszcze co się stało,najprawdopodobniej napadły na nią fanki.
-Nie zły suchar.
Powiedziałam promiennie.
-Więc szykuj się zabieramy cię do domu,a tak ogólnie to gdzie Harold?
Spytał Paul.
-Pokłócili się z Julką.
Odpowiedziała ciotka.
-Ahaaa..
Powolnie ruszyłam z ciotką do łazienki przebrać się w ciuchy.Z mojej piżamki zmieniłam ciuszki na 
wygodniejsze dresowe.
Wyszliśmy ze szpitala,mieliśmy dwa auta Louis'a i Paul'a.Do jednego wsiedli chłopcy,do drugiego zaś my i Zayn,dla którego nie starczyło miejsca bo Niall kupił za dużo jedzenia.
zatrzymaliśmy się jeszcze na chwile w sklepię.
-Poczekajcie tu na nas.
Rzuciła ciotka wychodząc z Paul'em z auta.
-Nic ci nie jest ?
Spytał Mulat,z którym chyba po raz pierwszy zamieniłam słowo na osobno.
-Nie,ręka mnie trochę boli.Ale nic poza tym.
-To dobrze,a o co pokłóciłaś się z Hazzą ?
-....
-Jeśli mogę spytać.
-Tak,możesz.Po prostu nie sprawiedliwie go potraktowałam.
-Aha,wież idzie Lou.Chciała byś się wybrać ze mną na spacer ?
-Tak,dzisiaj ?
-jasne.
Lou i Paul weszli do auta,mała Lux spała jak suseł.Po chwili byliśmy w domu.
Wyszłam z auta i pewnym krokiem do domu.Pobiegłam na górę i stanęłam pod pokojem Hazzy.Stałam i myślałam co mu powiem?Przepraszam ?Naglę przede mną otworzyły się drzwi,a w nich Loczek.



sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 9

   Wbiegłam i zamknęłam się w pokoju.Wytarłam się ręcznikiem,wysuszyłam włosy.Chłopcy dobijali się do moich drzwi,ale skoro je zamknęłam.Drzwi od łazienki zaklinowałam.Ubrałam  http://urstyle.pl/styl/Styluniaa/stylizacja/na-miasto-148/ Zeszłam na dół,jak najciszej by mnie nie słyszeli.Słychać było chłopców kłócących się o coś i Lux.Lekko otworzyłam drzwi wyjściowe i gdy miałam je już zamknąć,trzasłam nimi jak najmocniej umiałam.Szybko wybiegłam z domu,brama była zamknięta.O kurde,co ja zrobię ? Pomyślałam.
-Julia,naprawdę sory.
Powiedział Harry wychodzący z resztą chłopców z domu.Szybkim krokiem wdrapałam się na górę wysokiej bramy.
-Julka do cholery!Co ty robisz?!
-Żyje.
Odpowiedziałam krótko Chłopcom.Już miałam przełożyć nogę na drugą stronę kiedy Loczek złapał mnie za drugą nogę,co spowodowało mój upadek na rękę.
-Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...
Pisnęłam z bólu.Chłopcy stali i się gapili,zamurowało ich.
-Kurwaa jak to boli.Zróbcie coś!!
Wydarłam się.Chłopcy się ocknęli.
-Julia,nic ci nie jest?
Spytali chłopcy.
-Nie wcale,chodźcie na lody.PEWNIE IDIOCI !!
-Daddy wezwij karetkę.
*URWANY FILM*
Obudziłam się strasznie słaba,nie mogłam otworzyć oczu.Cholera ale boli mnie ręka,nie jestem chyba Martą Robin.Otworzyłam oczy po niezwykłej męce.Pierwsze co ujrzałam to Harry siedzący na krześle głowę miał opartą na mojej ręce i spał.
-Cześć piękna..
Powiedział gdy najprawdopodobniej zauważył że nie śpię.
-Ty kurwa masz czelność tu jeszcze być ?!
Wydarłam się mu prosto w twarz.
-Jula to nie tak,ja po prostu ....
-Spierdalaj,idź i nie przyłaź tu!
-Ale ja...
-Nienawidzę cie !!
Harry'emu zaczęły spływać łzy po policzkach.Nie wiedziałam co mu jest.Wstał i poszedł w stronę wyjścia.Zaraz za nim weszła moja ciotka,wuju i Lux'i.
-Co się stało,kto tak wrzeszczał ? 
-Nic się nie stało,ja i Harry trochę się poprztykaliśmy.
-Rozumiem,szkoda jest taki kochany.
-Taaaak.
szepnęłam by nikt nie usłyszał.
-Siedział tu z tobą dzień i noc,hah pomyśleć że nawet nie było go na jednym z wywiadów.
-Co ?! A ile już tu leżę ?
-No dwa dni,niby to nie dużo ale zawsze coś.
Teraz wiem że niesłusznie oceniłam Hazze,muszę jak najszybciej z nim pogadać.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Okej,macie tu 9 rozdział.Poznajecie w nim też inne wcielenie Julki.

piątek, 16 listopada 2012

Rozdział 8.

  Weszłam na taras,który prowadził na duży ogród.Był duży,ale nie ogromny.Znajdywała się w nim dość duża altanka i basen wmurowany w ziemię.Usiadłam na jednym z leżaków i włączyłam mp3,założyłam okulary przeciw słoneczne i czekałam aż chłopcy zejdą na ogródek.Chciałam jeszcze pójść po książkę Coben'a.Gdy chciałam już wejść do domu,i krok dzielił mnie od drzwi wybiegli z nich chłopcy wskakując do basenu.Na koniec wbiegł Niall z Lux na rękach,tyko wiadomo nie wskoczył do basenu z dzieckiem.Widać było że jest bardzo zawiedziony,jak dziecko które nie dostało lizaka.
-Idź...
Powiedziałam z uśmiechem.
-Co ?
Spytał Niall nie odrywając wzroku od chłopaków szalejących w basenie.
-Mówię żebyś poszedł się kąpać.
Niall dał mi buziaka w policzek i już miał wskoczyć do basenu.
-Ej,Horan !!
-Co ?
-Daj mi Lux.
-Aaaa...no tak,już ją miałem właśnie ci dać.
-Ahaaa...Choć mała.
Wzięłam Lux na ręce.Usiadłam z nią na leżaku,strasznie słodkie dziecko.Pomyśleć że będzie moją siostrzyczką.
-Cześć,jestem Julia.A ty?
Spytałam małej.
-Lux.
-Ile masz latek ?
Dziewczynka pokazała na paluszkach 4 palce.
-Wiesz kim jestem ?
-Siostla Jua.
-Awwww...
10 min. Spędziłam bawiąc się z moją ,,siostrzyczką".Lux próbowała zdjąć sukieneczkę,różową w białe kwiatuszki.Wzięłam ją na kolanka i powoli rozpięłam.Blondyneczka była już zaopatrzona w różowy kostium.Przysunęłam drugi leżak obok mojego i usadziłam na nim Lux.Myślałam że dziewczyna będzie się darła,wierciła itd.Ale ona spokojnie ułożyła się na legowisku.
-Potrzebujesz czegoś?
Spytałam.
-Ne.
Odpowiedziała Lux.
Usadziłam się wygodnie.Nie minęła minuta a poczułam na moim policzku krople wody.Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam mokrego Harry'ego,jego włoski były całe mokre i niesfornie kapały.
-Harry,co ty chcesz zrooo...
Nie zdążyłam dokończyć zdania bo Loczkowaty wziął mnie na ręce i wskoczył do basenu.Wylądowałam z nim na dnie,nie było to aż takie potworne ale Hazza chciał mnie pocałować.
Jednym szybkim ruchem kopnęłam go w ''Klejnoty''.Wypłynęłam na powierzchnię.Chłopcy byli zacnie zaciekawieni co się stało.Wyszłam z wody przez drabinkę,założyłam japonki,złapałam za ręcznik owinęłam się w pasie i ruszyłam do swojego pokoju.Zachowanie bruneta mnie oburzyło,szczególnie po mojej przeszłości.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Długo nie dodawałam żadnych rozdziałów,myślałam że dacię dużo komentarzy,myliłam się.Ale widzę że dużo osób przynajmniej czyta tego bloga,więc piszę ciąg dalszy :))

sobota, 3 listopada 2012

Rozdział 7.

 Nie odrywając wzroku od drzwi otworzyłam je i zamknęłam.Wpatrując się w podłogę przeszłam metr.Nagle coś mnie tknęło.Przecież ja mam jasną podłogę.Pomyślałam.Popatrzyłam przed siebie,i ujrzałam Harre'go na łóżku.Cholera,to był jego pokój.Czułam jak na mojej twarzy pojawiają się czerwone jak burak rumieńce.Szybko pobiegłam do drzwi,zamknęłam je i zsunęłam się po nich.Najgorsze było to że Loczek siedział,wperniczał banana i się ze mnie śmiał.Szczyt chamstwa.Muszę wbić to sobie do głowy lewe,lewe drzwi.Wyszłam z łazienki i poszłam do garderoby.Gdy już miałam się przebrać.Ktoś zapukał do drzwi.
-Tak ?
-To ja?
-Czyli kto?
-Hazzulaaaa.....
Otworzyłam drzwi.
-Tak ?
Spytałam znowu.
-Nie przebieraj się w ubranie.
-To co mam nago latać ?
Przerwałam mu w połowie zdania.
-Daj dokończyć...jest 26 stopni,więc przebierz się w kostium,bo będziemy pływać i się opalać.
Powiedział wolno Harry
-Chyba że wolisz opalać się Toples ??
Poruszył brwiami,jednoznacznie.Zamknęłam drzwi,trzaskając nimi.Najgorsze jest to że mam ok. 15 par.
Cholera.Wzięłam pierwszy lepszy kostium,był on żółty,nadrukowane na nim był comix.Upięłam włosy w koka i doprawiłam je bandamką,żółto - czarną.Wyszłam z garderoby.Ku mojemu zdziwieniu chłopaki siedzieli już na moim łóżku,siedzieli i jedli banany.
-Idziemy?
spytałam zirytowana.
-Tak,jasne.
Odpowiedział.
Hazza podał Lux,Niall'owi,podszedł do mnie i spytał
-Jula,chcesz banana ?
Chłopcy zaczęli się śmiać.
-A wież,że bardzo.
-Uuuuu.......!!!
Ryczeli chłopcy.
Wzięłam ręcznik i ruszyłam do ogródka.

Rozdział 6.

  Otworzyłam chłopakom drzwi,by mogli wejść do mojego pokoju.Weszłam do pięknego pomieszczenia.Biały sufit,ściany.W niektórych miejscach na ścianie była tapeta w błękitne kwiaty.Jasna drewniana podłoga i meble.Pod łóżkiem które znajdywało się koło tapety był biały puszysty dywan.A na przeciwko były duże,szklane drzwi prowadzące na duży balkon.
-Wow.
Powiedziałam zafascynowana.
-Co ?
Spytał Louis.
-No pokój,jest....Cudowny.
-Eee tam..Robiliśmy go tylko 3 dni.
Powiedział Niall.
-To wy ?
-Tak.
Powiedział,poprawiając loczki Harry.
-Dziękuje...
Przytuliłam się do odpowiadającego loczka.Oczywiście potem przytuliłam całą 3.Ale to nie był koniec.
Chłopaki położyli walizki obok drzwi i wyszli.Byłam taka szczęśliwa,chciała bym tak porozmawiać teraz z mamą i tatą.Opowiedzieć im o wszystkim.W moim pokoju oprócz drzwi wejściowych i na balkon znajdywały się jeszcze 2 pary drzwi.Wiedziałam że jedna z nich prowadzi do naszej łazienki.Ale druga??
Ciekawość mnie po korciła.Otworzyłam je,i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.Wielki pokój koloru czerwonego,na podłodze rozłożone czarne kafelki.Biało-czarne szafy,różnej wielkości i długości.Gdy już chciałam się rozpakować do szaf,okazało się że większość z nich jest zapełnione.Ale nie jakimiś ciuszkami ze straganu i lumpeksów.Tylko markowymi ciuchami.Najbardziej spodobała mi się sukienka z H&M.Ale gdy zobaczyłam jej metkę i cenę,prawie zemdlałam.Miałam parę ciuchów które szybko wypakowałam.Potem rozpakowałam swoje rzeczy typu książki,telefon itd.Była 14.00.Czułam się brudna,nie wiem czemu ale czułam.Ruszyłam do łazienki,mocno pukając do drzwi.Łazienka była także duża,prysznic z hydromasażem,jacuzzi oraz dwie umywalki z dużym lustrem na całą ścianę.Szybko się umyłam,owinęłam się ręcznikiem.Wyszłam z łazienki przez drzwi po prawej stronie.I to był cholerny błąd.

piątek, 2 listopada 2012

Rozdział 5.

  -Cholera !!
-Harold,Edward Styles.Gdzie jest Lux ?!
Spytała rozgniewana ciotka.
-Znów się schowała.
Tłumaczył się Harry.
-Lux,gdzie jesteś?
Szukał ją po pokoju.
-Tu jest.
Oznajmiłam bo ujrzałam małą kitkę za szafy.Harry podbiegł do kąta i wyjął małą blondynkę.
-Tu jesteś.
Ciotka podeszła do Harre'go i wzięła małą Lux na ręce.W tym momencie zadzwonił telefon.
Paul wyszedł na balkon i wdał się w rozmowę.
-Co?Żartujesz?Teraz?!Z Lou?Okej,niech będzie.
Po czym wyszedł z balkonu bardzo zdenerwowany.
-Musimy jechać Lou.
-Już ?
-Tak.
-O co chodzi ?
Spytałam zdezorientowana.
-Musimy jechać załatwiać wywiad.Pojechał bym sam ale tego wymaga firma.
-Spokojnie.Nic się nie stało.
Uspokoiłam Paula.
-To dobrze.Zayn,pokaż jej pokój,dobrze ?
-Jasne.
-A chłopaki weźcie walizki.
-Dobra.
-Oprócz Liam'a.Ty zajmij się Lux.
-Okej.
Byłam pod wrażeniem że tak słuchają się Lou i Paul'a.Ja bym pyskowała.
Zanim się obejrzałam,za drzwiami znikła Lou,Paul,Harry,Louis i Niall.Liam wziął Lux i poszedł na górę.
-Więc idziemy?
Spytał Mulat.
-Tak.
Chłopak postanowił oprowadzić mnie po całym domu.
-Tu kuchnia,wc,łazienka,jadalnia,salon,na dole garaż,później go zobaczysz.
Słuchałam uważnie Zayn'a
-Ok,teraz choć na górę.
-Na tym piętrze urzęduje Paul,Lou i Lux i nie długo Darcy.To są ich pokoje,łazienki mają w środku.
Byłam ciekawa jak wygląda mój pokój.Nie mogłam się doczekać.
-Na kolejnym piętrze,są nasze pokoje.W pierwszej kolejności po lewo Nialla,Liam'a,mój,Twój....
Na reszcie.Nie mogłam się doczekać jak do niego wejdę.Ale chciałam go wysłuchać do końca.
Wspomnę jeszcze że mój znajdywał się na środku.Na końcu korytarza.
-Obok Harre'go i Louisa.
Skończył czarnowłosy.
-Nie czujecie się nie sprawiedliwie ?
-A to czemu ?
-Macie mniejsze pokoje,Harry i Louis,jest ich dwóch więc mają większe pokoje.
-Właśnie do tego zmierzam.Ciebie i Hazze,dzieli ściana i łazienka.I tu jest problem.
-Jaki?
-Masz z nim wspólną łazienkę.Jest największa więc dla 2 osób.
-Nie przeszkadza mi to.
-To dobrze.
Oznajmił Zayn.W tym momencie chłopaki jakoś wnieśli moje walizki na górę.

Nowe postanowienia

Od dziś będę pisała pogrubioną czcionką,co wy na to ???
Jeszcze pytanie,z kim ma być Julia?Wiem że dopiero 4 rozdział.Ale który jest waszym ulubieńcem ??

Rozdział 4.

  -To Julia.
Przedstawiła mnie ciocia.Chłopcy ustawili się przede mną gęsiego.
-Cześć jestem Liam.
Przedstawił się pierwszy chłopak,był wysoki,miał piękny uśmiech i brązowe oczy oraz ciemne włosy.
-Hej,odezwałam się skrępowana.
Chłopak przyjaźnie uścisnął moją dłoń i usiadł na sofie.
-Jam być Louis !
-Julia.
Chłopak podobnie jak poprzedni był wysokim brunetem,lecz miał niebieskie oczy.Teraz podszedł Blondyn.
Słodziutki niebieskooki,cały czerwony.Strasznie chichotał.
-Jestem Niall.
-Hej,Julia.
Potem podszedł Mulat,wysoki,czarno włosy o brązowych,głębokich oczach.Pięknie pachniał,coś pomiędzy perfumami a papierosami.
-Zayn.
-Julia.
Miał bardzo lekkie dłonie.Przed moimi oczami pojawiła się niesforna czupryna z loczkami.To był Harrold,tylko on został.Miał zielone oczy i szeroki uśmiech.
-Julia...
Wyciągnęłam rękę w jego stronę.Chłopak mocno mnie za nią pociągnął.I przytulił.
-A ja Harry.
Powiedział chłopak nie puszczając.
-Harry ty zdrajco.
Rzucił się na niego Louis,oby dwaj wylądowali na podłodze.Przewracając jeszcze Niall'a.Co spowodowało u niego kolejną porcje chichotów.
-A gdzie Lux ?
Spytałam.
-Właśnie,Harry ??
-Cholera...!

czwartek, 1 listopada 2012

Rozdział 3.

 -Kojarzysz ,,one direction" ?
Spytała ciotka marszcząc brwi.
-Coś kojarzę,jakiś boysband,tak ?
-Dokładnie.Bo widzisz Paul jest ich Managerem.
Trochę mnie to zszokowało,trochę..? Bardzo !Ale słuchałam dalej historii ciotki.
-Któregoś dnia szukał stylistki dla chłopców,a ja przyszłam się zgłosić.I to tak jakby,miłość .....
-Od pierwszego wejrzenia.
Dokończył Paul.To było strasznie słodkie i romantyczne.
*Godzinę później*
Spędziliśmy całą godz. w samochodzie,Lou i Paul ciągle opowiadali śmieszne historie w których występował a to Harry,Zayn,Louis czy Niall lub Luck,nie to był Liam.Bardzo chciałam ich poznać,wydawali się fajni.
Mieliśmy tyle tematów do rozmowy,lecz czas szybko mijał.
-Już jesteśmy.
Oznajmił Paul.
Wysiadłam z auta.Dom był ogromny,piękny i....na był cudowny.Nigdy bym nie przypuszczała że wejdę do takiego domu,a co dopiero zamieszkam.
-Podoba się?
uścisnęła mnie ciotka.
-Jest cudowny.
Ruszyliśmy w stronę Villi.Schody na górę były z czystego marmuru,aż można było się przejrzeć.
-Mam zdjąć buty ?
Spytałam,gdy przekraczaliśmy próg drzwi.
-Nie,co ty ??
odpowiedział Paul.
W tym momencie w domu rozległy się strasznie głośne krzyki.
-TO MOJA MARCHEWKA!!
-WAL SIĘ!
-CICHO LUX STARA SIĘ ZASNĄĆ!
-DADDY ON OSZUKUJE!!
-USPOKÓJ SIĘ !
-KEVINN!
-NIE NIALL,NIE ZROBIĘ BIGOSU!!
Myślałam że zaraz odpadną mi uszy.
-Tak jest zawsze.
Wyszeptała mi do ucha ciotka.
Weszliśmy do pokoju.Zapewne salonu.Był przyrządzony na bogato.Ściany białe jak i sufit.Brązowa,drewniana podłoga.Nowoczesne meble,pełno kwiatów,wielka plazma.Pełno wszystkiego.Ale było pięknie.
-Chłopcy.
Odezwał się Paul.
-Chłopcy.
powtórzył.
-CHŁOPAKI DO CHOLERY JASNEJ!
Chłopcy ucichli i zatrzymali się na swoich ruchach.Co wyglądało komicznie.
-To jest Julia.
Odpowiedziała bardziej spokojnie ciotka.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ok,kolejny rozdział.Obiecałam go wcześniej,ale weny nie miałam :)) Podoba się ?????????????