Ruszyłyśmy z ciotką w stronę lotniska,było ogromne.Załatwienie wszystkich formalności zajęło nam ok.20 minut.Zajęłyśmy już miejsca w samolocie.Wygodnie usadziłam się w fotelu,usnęłam.
*2 godz. później*
-Hej,mała,jesteśmy.
-Już ?
-Minęły 2 godz.
-Wow.
Wysiadłyśmy ze samolotu i ruszyłyśmy w stronę wyjścia.Wyjście z lotniska,też zajęło nam 20.min.
-Gdzie teraz?
Spytałam ciotkę.
-Gdzieś tu powinien być.
-Kto?
-Paul.
Nie chciałam pytać się kto to,wiem że jak przyjedzie to Lou mi go przedstawi.
-O jedzie.
Jakiś mężczyzna wysiadł ze sportowej fury,naprawdę pięknej.Podszedł do Lou i ja ucałował.
-Emm..Julia,to Paul.Paul to Julia.
-Miło mi.
Uśmiechnęłam się do mężczyzny,a on przyjaźnie mnie uścisnął.
-Julciu,Paul to mój narzeczony,od 2 miesięcy.
-Aaa...wszystko jasne.
-Dobra dziewczyny,chłopaki już czekają.
Wsiedliśmy do pięknego białego auta.I ruszyliśmy.
-Nie wiem czy mogę spytać,ale jak się poznaliście ?
Spytałam nie pewnie.
-Pewnie,kojarzysz ,,one direction" ?
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem że krótki ale dodam jeszcze 3 rozdział,dziś . :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz